Kowalik: chcę zostać i myślę już o personaliach na sezon 2011
Z trenerem żużlowców PSŻ Lechma Poznań, Mirosławem Kowalikiem o końcówce sezonu, problemach kadrowych, planach na nowy sezon i marzeniach związanych z "czarnym sportem", rozmawia Tomasz Woźniak.
Mirosław Kowalik wrócił do Poznania i widać poprawę w jeździe Skorpionów.
Można tak na to patrzeć, ale to jest głównie ocena kibiców. Myślę, że tworzymy ciekawą drużynę i z każdym spotkaniem będzie lepiej. Aktualnie pracujemy nad współpracą w jeździe w parze i wierzę, że będzie lepiej. Szkoda, że zostało tak mało spotkań, a my jesteśmy w tej gorszej czwórce. Dla nas najważniejsze będą mecze z Rybnikiem i Miszkolcem.
Największy sukces to chyba przywrócenie do zespołu Rafała Trojanowskiego?
Dużo rozmawiałem z Trojanowskim i cieszy mnie fakt, że już się "przebudził". Musi wiedzieć, że ja na niego stawiam i wierzę w jego umiejętności. Myślę, że w spotkaniu z GTŻ z początku sierpnia pokazał, na co go stać. To naprawdę jest świetny zawodnik.
Ostatnie problemy kadrowe komplikują Panu ustalanie taktyki na mecze z konkretnymi rywalami?
Wiadomo, że Adam Skórnicki jest wpisany w charakter tej drużyny. Mam nadzieję, że już niebawem pokaże, na co go stać, a wtedy będziemy 100 procentowym monolitem.
Mirosław Kowalik to znany komentator żużlowy, a marka dobrego trenera dopiero się wyrabia. O czym Pan marzy?
Kiedyś myślałem, żeby zostać sędzią żużlowym. Teraz z przyczyn obiektywnych jest to nie możliwe. Skupiam się na pracy trenera, gdyż mogę jeszcze dużo zdziałać. Natomiast praca w telewizji sprawia mi dużą przyjemność, ale traktuje to, jako miły dodatek do życia.
Czy myśli Pan już o kolejnym sezonie w Poznaniu?
Takie myśli się pojawiają... Może wyprzedzam decyzję zarządu, bo moja umowa obowiązuje do końca października. Jednak mam ogromną nadzieję, że zostanę i myślę o personaliach na sezon 2011.
Jak Pan spędza czas pomiędzy żużlowymi sezonami?
Mam swoją małą firmę, która pozwala mi poświęcać teraz więcej czasu żużlowi. Z drużyną z Poznania łączy mnie wiele i zawsze z sentymentem tutaj wracam. Szkoda, że klub stracił prezesa Tomasza Wójtowicza, który był wielkim pasjonatom tej dyscypliny...
Czy poznańscy kibice mogą liczyć na występ Mirosława Kowalika na Golęcinie w jakimś turnieju towarzyskim?
Na poważnie jest to już chyba nie możliwe, gdyż odstawiłem już swój motocykl. Trochę ciągnie wilka do lasu i może w celach szkoleniowych pokaże młodym zawodnikom pewne rozwiązania. Może jeszcze w tym roku...
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Przypomnijmy, że Mirosław Kowalik urodził się 7 maja 1969 roku w Aleksandrowie Kujawskim. Jest wychowankiem Apatora Toruń, a jako żużlowiec reprezentował m.in. barwy klubów z: Bydgoszczy, Torunia, Szwecji i Anglii. W latach 2006-2007 prowadził zespół PSŻ Poznań, z którym awansował i utrzymał się w I lidze. Był również trenerem Startu Gniezno, a w lipcu 2010 roku ponownie został trenerem PSŻ Poznań po tym, jak władze klubu rozwiązały umowę ze Zbigniewem Jąderem.


