Reklama
Reklama

Finał HMP: powtórka z ubiegłego roku

Tegoroczny finał rozgrywek o Halowe Mistrzostwo Polski w hokeju będzie w pełni "poznański" O tytuł zagrają - mistrz Polski Pocztowiec oraz Grunwald.

Podobnie jak w ubiegłym roku w finale rozgrywek o Halowe Mistrzostwo Polski w hokeju zagrają dwa poznańskie zespoły. W pierwszym meczu półfinałowym Pocztowiec - obrońca tytułu - pokonał po emocjonującym meczu faworyta i lidera rozgrywek - zespół Pomorzanina Toruń 9:7.

Studiujesz? Chcesz poznać pracę dla miasta? Urząd Miasta Poznania oferuje 4-miesięczne płatne staże. Aplikuj do 15 czerwca!
REKLAMA

Przypomnijmy, że w rundzie zasadniczej sezonu obywa zespoły stoczyły ze sobą bardzo wyrównane pojedynki. W Poznaniu lepsi okazali się hokeiści Pomorzanina, którzy zwyciężyli 7-5, w Toruniu padł remis 6-6. Wierząc statystyce, można spodziewać się ciekawego i wyrównanego meczu z dużą ilością bramek. Wyżej rundę zasadniczą rozgrywek zakończyli hokeiści "Pomorka", którzy liderowali tabeli. Podopieczni trenera Zbigniewa Rachwalskiego zajęli ostatnie premiowane awansem do finałow, czwarte miejsce. Teoretycznie atutem zespołu prowadzonego przez trenera Makowskiego, jest miejsce rozgrywania turnieju.

Do Bydgoszczy zespół Pomorzanina ma zdecydowanie bliżej, aniżeli poznańska drużyna, więc gracze czwartej drużyny minionego sezonu halowego grają praktycznie u siebie.

W drugim meczu półfinałowym takich emocji już nie było. Spotkanie rozpoczęło się dość ospale, jednak wraz z upływem czasu, oydwie drużyny spisywały się coraz bardziej dynamicznie. Mimo tego w pierwszych dziesięciu minutach bramek nie oglądaliśmy. W przeciwieństwie do pierwszego meczu półfinałowego żadna z drużyn nie otwierała wyniku meczu. W 11. minucie meczu świetną okazję zmarnował Mateusz Poltaszewski, który po przejęciu piłki zmarnował okazję będąc sam na sam ze Stefanem Maciołem. W 14. minucie "Wojskowi", którzy zyskali przewagę optyczną zdołali wywalczyć pierwszy krótki róg. Okazji nie zmarnował Tomasz Marcinkowski, którzy płaskim pchnięciem otworzył wynik meczu.

Zawodnicy Startu próbowali znaleźć sposób na zdobycie gola remisowego, ale ich ataki były bardzo nieśmiałe. Niezdecydowanie w ofensywie "Startowców" wykorzystał Grunwald. W 16. minucie gola na 2-0 zdobył Sławomier Choczaj, który oszukał Stefana Macioła. Kilkanaście sekund później błąd Tomasza Dutkiewicza wykorzystał Marcin Grotowski, który wyłożył piłkę Pawłowi Tubackiemu, a ten wiedział, jak pokonać Mariusza Chyłę. Hokeiści z Gniezna z minuty na minutę grali coraz śmielej, sprawiając wiele problemów zawodnikom z Poznania, którzy nie mieli pomysłu na rozegranie skutecznego ataku. Mimo tego o kolejnym golu zadecydowały indywidualne umiejętności "Wojskowych".

W 19. minucie pięknie obrońców Startu wymanewrował Artur Mikuła, a Tomasz Choczaj, którzy otrzymał piłkę od partnera nie miał problemów z pokonaniem Macioła. Po zdobyciu bramki przewaga "Wojskowych" wzrosła na co zareagował trener gnieźnieńskiej drużyny, biorąc czas dla swojej drużyny. Po nieśmiałej grze w początkowych minutach po czasie, zawodnicy Startu wywalczyli w końcu krótki róg w 24. minucie spotkania. Pchnięcie Gromadzkiego obronił jednak Chyła i wynik nie uległ zmianie. Zawodnicy Grunwaldu odpowiedzieli błyskawicznie, również wywalczając karny rzut rożny. Płaskie pchnięcie Marcinkowskiego nie znalazło tym razem drogi do gnieźnieńskiej bramki. W 26. minucie przed dobrą szansą stanął Sławomir Choczaj, ale dobrze spisał się Stefan Macioł. W 26. minucie decyzję o przyznaniu Startowi krótkiego rogu po faulu na Poltaszewskim podjął Paweł Linowski. I tym razem pchnięcie Gromadzkiego nie przyniosło Startowi gola kontaktowego.

Start próbujący nawiązać walkę z przeciwnikiem zaczął śmielej atakować, na co prośbą o czas zareagował trener Grzeszczak. Nie pomogło to Grunwaldowi, gdyż w 29. minucie Dutkiewicz sfaulował Marcina Grotowskiego, a arbiter bez wahania zadecydował o podyktowaniu siódemki. Pojedynek z Gromadzkim wygrał jednak reprezentacyjny bramkarz, Mariusz Chyła. Do końca pierwszej odsłony meczu rezultat nie uległ zmianie i wicemistrzowie kraju schodzili do szatni z dwubramkową przewagą. W drugiej części meczu od ataków zaczęli hokeiści Grunwaldu i już po pierwszej akcji zawodnicy "Wojskowych" byli bliscy pokonania Stefana Macioła. Startowcy mimo naporu rywali przetrwali jednak grę w osłabieniu po kartce dla Marcina Grotowskiego.

Dobra gra w osłabieniu uśpiła chyba Gnieźnian, którzy stracili bramkę chwilę później po golu Marcinkowskiego. Zawodnik pochodzący ze Środy Wielkpolskiej pokonał w 34. minucie Stefana Macioła, który w tej sytuacji mógł chyba spisać się lepiej. W 36. minucie Grunwald pozwolił Startowi na wejście w swoje półkole strzałowe. Pchnięcie Piotra Baniewica obronił co prawda Mariusz Chyła, ale sędzia podyktował krótki róg. Tym razem ten element gry zawodnicy z byłej stolicy Polski wykonali lepiej i po nieprzepisowym zatrzymaniu piłki przez obrońców Grunwaldu sędzia wskazał na "siódemkę". Marcin Grotowski pokonał Mariusza Chyłę zmniejszając stratę "Startowców" do dwóch goli. W 37. minucie, czyli zaledwie kilka sekund po golu dla Startu bramkę dla "Wojskowych" zdobył po ładnej, zespołowej akcji Poznaniaków Poltaszewski, czyniąc tym samym przewagę Grunwaldu bezpieczną. Spotkanie toczyło się głównie w środku boiska i żadna z drużyn nie zyskiwała większej przewagi, jednak to zawodnikom Startu bardziej zależało na zdobyciu bramek zmniejszających przewagę do Grunwaldu. Michał Poltaszewski w 39. minucie dobrze nagrał piłkę na nogi rywala i Start wywalczył krótki róg, który został rozegrany jednak bardzo nieporadnie.

W 41. minucie okazję do zdobycia gola miał Maciej Wejerowski, ale jego zagranie na podłożony kij wybronił Mariusz Chyła. Chwilę później dobrze między słupkami spisał się Stefan Macioł, aby w następnej akcji zawodnicy Startu znów zmusili rywali do sprawdzenia umiejętności swojego bramkarza. Krótki róg wywalczony po tej akcji po raz kolejny nie przyniósł Startowi gola. Pomimo całkiem dobrej gry Startu wynik 5-2 utrzymywał się przez kolejne minuty, co bardzo pasowało zespołowi Grunwaldu, który z minuty na minutę zbliżał się do finału analogicznego do tego, który oglądaliśmy w minionym sezoniue. Jeszcze bliżej finału znalazł się Grunwald w 46. minucie po dwójkowej akcji braci Choczajów, wykończonej przez Tomasza, który zwiększył przewagę "Wojskowych" do czterech trafień. Zawodnicy z Gnezna nie składali broni i po ładnej sztuczce technicznej Macieja Wejerowskiego wywalczyli kolejny już krótki róg, który i tym razem został przez gnieźnian rozegrany fatalnie.

W 47. minucie po raz kolejny wysokie umiejętności techniczne pokazał Artur Mikuła , którego powstrzymało dopiero nieprzepisowe zagranie Stefana Macioła, skutkujące rzutem karnym dla zespołu prowadzonego przez trenera Grzeszczaka. Siódmego gola dla "Wojskowych" zdobył etatowy wykonawca "siódemek" - Tomasz Dutkiewicz. Dobrą okazję do zdobycia ósmej już bramki miał w 50. minucie Sławomir Choczaj, ale jego pchnięcie minęło słupek gnieźnieńskiej bramki. Również w 51. minucie Choczaj zmarnował dobrą okazję, ale i tym razem zabrakło mu dokładności. W 52. minucie na listę strzelców wpisał się Tomasz Choczaj. Kontra Grunwaldu nie dawała Maciołowi żadnych szans na dobrą interwencję przy strzale rywala. W 52. minucie świetną okazję dla Startu zmarnował Aleksy Szymański. Sędzia podyktował jednak krótki róg, zamieniony po raz pierwszy w tym meczu przez Gnieźnian na gola. Autorem bramki był Piotr Baniewicz. Rozochoceni golem hokeiści Startu wywalczyli kolejny karny rzut rożny w 53. minucie, ale tym razem kibice bramki nie obejrzeli. Przewaga "Wojskowych" nie podlegała żadnej dyskusji, ale nie zamierzali oni spocząć na laurach. Świetną akcję w 56. minucie przeprowadził Tomasz Marcinkowski. Zawodnik Grunwaldu sam przebiegł całe boisko prawą jego stroną, wpisując się po raz kolejny w tym meczu na listę strzelców. Kolejne trafienie dla Grunwaldu kibice obejrzeli w 57. minucie. Artur Mikuła pokonał Macioła z najbliższej odległości, karcąc tym samym rywali za zbyt ofensywną grę kosztem defensywy. Była to już dziesiąta bramka podopiecznych trenera Grzeszczaka w półfinale HMP seniorów.

Świetną okazję w 59. minucie spotkania zmarnował Artur Mikuła, który przegrał pojedynek sam na sam ze Stefanem Maciołem. Lepszy od bramkarza ze Śląska okazał się reprezentant Polski w ostatniej minucie spotkania, korzystając z dość biernej postawy defensywy Startu. Ambitnie grający hokeiści Startu zdołali jeszcze odpowiedzieć golem Marcina Grotowskiego, jednak nie zmieniło to nic w kontekście obsady spotkania finałowego HMP seniorów.

W niedziele dojdzie zatem do powtórki sprzed roku - Pocztowiec bronić będzie tytułu w spotkaniu z Grunwaldem. Zapowiadają się niesamowite emocje.

źródło: prohokej.pl

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

Burzowy wtorek! Jest ostrzeżenie meteo
20℃
11℃
Poziom opadów:
3 mm
Wiatr do:
10 km
Stan powietrza
PM2.5
7.10 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro