Skupiali się na ratowaniu sąsiednich budynków
Pierwsi strażacy pojawili się przy budynku sądu już po 4 minutach od wybuchu pożaru. Opuszczony gmach był jednak wzniesiony z łatwopalnego muru pruskiego i nie dało się go uratować.
Z uwagi na budowę murów, strażacy byli bez szans? - Właściwie bez szans, jeżeli chodzi o ten budynek. 2, 3-kondygnacyjny, bo on w różnych fragmentach różnie wygląda, jeżeli chodzi o ilość kondygnacji. - mówi bryg. Witold Rewers, Komendant Miejski PSP w Poznaniu. - Skoncentrowali się pierwsi dowodzący na bronieniu obiektów, które przylegają do tego budynku. - dodaje. Było więc zagrożenie dla innych budynków? - Było zagrożenie. Podczas pożaru muru pruskiego wydziela się dużo substancji, które w formie lotnej mogą przenieść się na inne budynki. Dlatego strażacy działali również w obronie, broniąc sąsiednich budynków. - odpowiada komendant Rewers.
Kpt. Jacek Orlikowski z Komendy Miejskiej PSP: - Po przybyciu na miejsce zastępów Straży Pożarnej zastaliśmy praktycznie cały budynek w ogniu. Są to opuszczone budynki byłej prokuratury. Od razu podjęliśmy działania gaśnicze w natarciu na palący się budynek oraz działania gaśnicze w obronie budynków sąsiednich.
Na miejscu pracowało 16 zastępów ratowniczo-gaśniczych, z tego 11 ciężkich samochodów gaśniczych i 4 drabiny-podnośniki.


