Uprzywilejowanym żyje się lepiej. Tych, którzy finansują ich
przywileje, nie pyta się o zdanie. Dziś przy Bułgarskiej pierwszy mecz Lecha
Poznań w rundzie wiosennej. Stadion dawno już stał się synonimem specyficznie
pojętej poznańskiej gospodarności. I miasto dalej brnie tą drogą.
Do wczoraj organizacja meczu stała pod znakiem zapytania. Na
dachu zalegały hałdy śniegu, który niepostrzeżenie mógłby komuś spaść na głowę.
Pamiętamy co prawda stawiane przy stadionie tablice ostrzegające przed
lawinami. Ale tym razem sprawa okazała się poważniejsza: trzeba śnieg usunąć, a
nie informować o jego istnieniu.
Dziś już wiadomo: mecz
będzie, bo pomogła natura i kieszeń mieszkańców. Natura w formie odwilży
dokonała pierwszego dzieła topiąc część śniegu. Kieszeń mieszkańców opłaci
wynajęcie firmy, która dokona dzieła drugiego: zrzucenia reszty białej
przeszkody. Pamiętamy wszyscy huczną imprezę (organizowaną przez miasto, czyli
znów z publicznych pieniędzy), podczas której stadion został oficjalnie
przekazany operatorowi. Operator jednak za dach nie odpowiada. Co to to nie.
Odpowiada za zyski czerpane z wynajmu powierzchni. Ale za odśnieżanie – miasto,
czyli my wszyscy. A jakże. Jak droga to praca? Dyrektor POSiR szacuje, że tym
razem będzie kosztowała ok. 50 tys. zł. Jak wszyscy, jestem zmuszona czuć się
gotowa do zrzutki. Stadion to dobro wspólne, a więc zrzutka to norma.
Próba przekonania mieszkańców, że taka jest umowa z operatorem
i koniec, nie przekonuje. Cóż, umowy ktoś konstruuje. Z byłym szefem Narodowego
Centrum Sportu też ktoś umowę podpisał. Ale mnie zastanawia coś jeszcze.
Pamiętam dyskusję wokół ewentualnego powtórzenia organizacji w Poznaniu etapu
Tour de Pologne. Jednym z argumentów przeciw było zamieszanie organizacyjne. Trzeba
byłoby przecież zamknąć tyle ulic. Touru nie było. Okolice Bułgarskiej natomiast
zamykane są wiele godzin przed i wiele godzin po każdym meczu. Wiosenna runda
właśnie się rozpoczyna, więc norma powraca. No właśnie. Norma. W normie
najgorsze jest to, że łatwo zapomnieć, jak bardzo bywa nienormalna. |
ale ty jesteś porypany cymbał , idealnie pasujesz co najmniej do Kościana a najlepiej do Wronek pacanie.
Obawam się, że nic nie zostało ujawnione. Dach trzeba było odśnieżyć, żeby mecz mógł się odbyć. Spotkanie zostało rozegrane, sprzedano bilety, była transmisja w komercyjnej telewizji, a więc z tego tytułu są jakieś wpływy pieniężne, pewnie nie małe. Pytanie do czyjej kieszeni te pieniądze pójdą i w jakich proporcjach - jeżeli część do miasta, to powinno to pokryć a nawet przewyższyć koszty odśnieżania. Jeżeli miasto nic nie dostało, a zapłaciło za odśnieżanie, to jest afera. Żeby ustalić takie kwestie to trzeba mieć klasę amerykańskiego dziennikarza śledczego, a nie mentalność wiejskiej dziennikarzyny, próbującej zwęszyć i stworzyć jakąś sensację tam, gdzie jej nie ma.
Myślę, że nie trzeba zadawać takiego pytania. Lech płaci za wynajem stadionu i to pewnie wszystko co dostaje miasto. Sprzedano bilety była transmisja...No i?? Myślisz, że miasto coś z tego miało? Nie sądzę, tak więc koszty odśnieżania, jak w analogicznej sytuacji z wynajętym samochodem, powinny leżeć TYLKO I WYŁĄCZNIE po stronie Lecha - wynajmującego.
Jest mało ważne co ty myślisz i sądzisz lub nie sądzisz - istotną kwestią jest konstrukcja umowy i podział wpływów finansowych, jeżeli ma się jakieś zarzuty to trzeba je konkretnie przedstawić, na pewno nie na zasadzie "wydaje mi się że miasto nic nie dostało"
Nie tylko mało ważne, co nic nie znaczące. Jednak jeślibyś umiał czytać ze zrozumieniem, to powyższy tekst wątpliwości nie pozostawia. A jeśliby Pani Redaktor mijała się z prawdą, to przecież można się odezwać i zdementować. Jakoś nikt tego nie robi. Jej się nie wydaje, Ona to wie.
Nikt nie dementuje bo nie ma sensu poświęcać czasu na żałosne wypociny przeczytane przez garstkę osób. Tekst faktycznie nie pozostawia wątpliwości - wynika z niego że miasto wyrzuciło 50 tys. (może powtórzę, bo zdaje się że ty masz problem ze zrozumieniem - ta teza nie jest poparta w żaden racjonalny sposób) i to jest jasne i zrozumiałe, więc nie bardzo wiadomo o co ci chodzi, widać twoja logika jest na poziomoe Pani Redaktor